środa, 8 stycznia 2014

9. "Nie wiesz jak na mnie działasz." A może jednak?

* W poprzednim rozdziale*
- Chciałbym żebyś poszła ze mną.- Chłopak zaparkował pod sklepem.
- Ok, ale za Dominika nie odpowiadam.- Zaśmiałam się.
[...]- Wezmę tą.- Powiedziałam podając sukienkę ekspedientce.
- Tak myślałam.- Uśmiechnęła się do nas.
- Ma pan naprawdę śliczną dziewczynę.- Zwróciła się do Josha. Oboje wybuchliśmy śmiechem.
- To nie jest mój chłopak, tylko się przyjaźnimy.- Uśmiechnęłam się do niej.
[...] - No to cały dom dla nas.
- Proponujesz coś?- Domek uśmiechnął się cwaniacko.
[...] Nie jestem na niego zła, ale muszę przyznać zrobiło mi się przykro. Jestem z nim dopiero kilka dni, a on mi wyskakuje z propozycją seksu. Nie powiedział tego dosłownie, ale jednak. Gdybym go nie znała pomyślałabym, że chodzi mu tylko o to. Wstałam z kanapy i poszłam do kuchni. Nalałam sobie wody i zaczęłam przeglądać gazetę, upijając łyk cieczy.
- Przepraszam.
[...] - Nawet w piosence musisz mieć coś zboczonego? Nie znałam cie od tej strony.- Zaśmiałam się.
- Jeszcze trochę i poznasz.- Dominik przysunął się do mnie i pocałował w szyję. Uwziął się dzisiaj na ten temat, a ja za każdym razem muszę go gasić. To jest Dominik, to musi być zboczone.
- A co jeżeli nie chcę?
- Mówisz i masz.
[...] Znowu zostałem "delikatnie" spławiony przez Meg. Kocham ją i to, że chciałbym się z nią przespać jest chyba normalne.
[...] - Domek!- Usłyszałem jej głos, dochodzący z łazienki. Co ona mogła tam zrobić? Utopić się w umywalce? Poszedłem na górę i stanąłem pod drzwiami.

- Co się stało?- Powiedziałem spokojnie.
- Zapomniałam ręcznika!
- Co?!- Wybuchłem śmiechem.- O to tyle krzyku?- Spodziewałem się wszystkiego, ale nie tego.
- Nie śmiej się idioto, tylko mi go przynieś!
- Idę! Weź się nie denerwuj nie moja wina, że masz sklerozę.- Poszedłem do mojego pokoju i wyciągnąłem jakiś czysty ręcznik. Wróciłem po drzwi łazienki.
- No i jak ja ci go mam dać, księżniczko?- Szczerzyłem się sam do siebie.
- Eh... No dobra wejdź, kiedyś i tak zobaczyłbyś mnie nago.
- No bo wiesz...- Nie dokończyłem bo mi przerwała.- Czekaj, co?!
- Daj mi ten cholerny ręcznik!- Meg zaczęła się denerwować. Uchyliłem drzwi i wszedłem do pomieszczenia. W kabinie prysznicowej zobaczyłem nagą dziewczynę. Próbowałem opanować myśli, przygryzłem wargę.
- Podasz mi ten ręcznik, czy będziesz tu tak stał jak idiota i się gapił?- Wyciągnęła rękę spod prysznica.
- No tak.- Podałem jej go.
- A teraz możesz wyjść.- Powiedziała dość stanowczo. Otrząsnąłem się i wykonałem jej polecenie. Zamknąłem drzwi łazienki i oparłem się o ścianę. Boże, ona nawet nie ma pojęcia jak na mnie działa. Zszedłem do kuchni i wypiłem szklankę wody. Ta dziewczyna jest niesamowita! Pójdę do niej, w końcu raz się żyje. Najwyżej znowu mnie spławi. Stanąłem pod drzwiami i wziąłem głęboki wdech, uchylając je. Megan stała przed lustrem w samej bieliźnie i czesała włosy. Oparłem się o szafkę, obserwując każdy jej ruch. Miałem coraz "gorsze" myśli, ale starałem się opanować. Widać na próżno, gotowy w kilka sekund. Starałem się jakoś dyskretnie ukryć swoje "wybrzuszenie", ale poniosłem kolejną porażkę. Meg się uśmiechnęła, tak na sto procent zauważyła. Podszedłem do niej i przytuliłem od tyłu. (Tak, możecie mieć skojarzenia. To ten czas!) Pocałowałem ją w szyję, czekając na reakcję dziewczyny. Meg odwróciła się i wpiła w moje usta. O tak! Zwycięstwo! Dłonie dziewczyny powędrowały na mój tors. Wsunęła ręce po moją koszulkę i zaczęła jeździć opuszkami palców po moim brzuchu. 

*Oczami Megan*

Tak bardzo tego chciał, no to zobaczymy. Całowałam się z nim namiętnie, a jego ręce powędrowały na moje pośladki. Na początku gładziłam opuszkami palców jego tors, a następnie zjechałam trochę niżej dotykając jego "wybrzuszenia" (Bosh! Nie wierzę, że to piszę) Zaczęłam rozpinać jego spodnie i wsunęłam dłoń do jego bokserek. (Moje zboczuszki <3) Dotykałam jego penisa (xD Umieram!), a chłopak cicho jęknął. ( Nie to mam na myśl! Nie tak jęknięcie, ale bardziej takie: "mmm") 

*Oczami Dominika*

Boże, przecież ja tu zaraz dojdę. ( Umarłam x_x ) Przecież ta dziewczyna robi ze mną co chce! Meg wyciągnęła dłoń z moich spodni, uśmiechnęła się i wyszła. Co tu się właśnie stało?! Rozumiem, znowu spławiony.

*Oczami Megan*

Wyszłam z łazienki, z uśmiechem na ustach. Skierowałam się do kuchni. Zrobiłam sobie herbatę, którą zaraz potem wypiłam. Ponieważ było już późno, poszłam spać. Leżałam i poczułam, że łóżko się ugina. Obok położył się Domek. Przytulił się do mnie. Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam.
- Zrozumiałem aluzję. Dobranoc.- Pocałował mnie w głowę i zasnęliśmy.
Rano obudziły mnie promienie słońca, padające przez okno. Podniosłam się do pozycji siedzącej, a Dominika już przy mnie nie było. Wyciągnęłam ten zestaw <KLIK> Zrobiłam lekki makijaż i spięłam włosy w kucyka. Domek był w kuchni, razem ze śniadaniem.
- Po co tak wcześnie wstałeś?- Przywitałam się z nim krótkim całusem.
- No śniadanie zrobiłem. Jedz.- Uśmiechnął się, kładąc talerz na stole. Śniadanie przebiegło w miłej atmosferze. Po zjedzeniu poszliśmy do salonu i włączyliśmy jakiś serial. Siedziałam wtulona w chłopaka.
- Kocham Cię.- Szepnął zaraz przy moim uchu.
- Ja ciebie też.- Odpowiedziałam, a on mnie pocałował. Tak, piękna chwila i wpadli chłopcy!
- Wróciliśmy!- Wbiegli do salonu.

-------------------------------------------------------

No i mamy! Myślałam, że się posikam za śmiechu jak pisałam "Scenkę w łazience" Nie mam pojęcia dlaczego, ale strasznie mnie to bawi! 
WIEM KRÓTKI, ALE MI SIĘ NIE CHCE! ;_;
Przypominam: 2 komentarze= NEXT
A pytanie na dziś (Łatwe): Podobało się wam?

poniedziałek, 6 stycznia 2014

8. Jesteś jak tlen, bez ciebie umrę.

*W poprzednim rozdziale*
Staliśmy na szczycie wieżowca, a przed nami rozciągał się oświetlony Londyn.
- Pięknie.- Wyszeptałam.
- Kocham cię.
[...] - Nagrywaj.- Podszedł bliżej chłopaków. Włączyłam nagrywanie i kiwnęłam głową do Dominika. Chłopak zaczął mocno uderzać o siebie pokrywkami i krzyczał "Pobudka!". Chłopcy podskoczyli wystraszeni, ale Max przeszedł sam siebie. Ze strachu spadł z kanapy, na której wcześniej smacznie spał. Ja i Dominik wybuchliśmy głośnym śmiechem.
- Co wy kurwa robicie?!
[...] Dominik całował zachłannie, co bardzo mi się podobało. Później zaczął całować moją szyję i obojczyki. Mruczał przy tym uwodzicielsko. W pewnym momencie do pokoju wpadli chłopcy, krzycząc "Zemsta!". Zaczęli skakać po łóżku, ciągle się darli.
- Kurwa, debile!- Domek wstał z łóżka.- Wypierdalać mi stąd!- Zaczął bić ich poduszką i wyganiać z pokoju.
[...] - To gdzie jedziemy?
- Do centrum handlowego.- Josh odpalił auto.
- Ale po co?- Dopytywałam.
- Mój przyjaciel ma wesele w sobotę i chciałbym żebyś pomogła mi kupić garnitur.
- Nie masz garnituru?- Zapytałam zdziwiona.
- No, a widziałaś mnie kiedyś w garniaku?
- Nie.
- Otóż to!- Zaśmiał się.- Mogę mieć do ciebie prośbę?- Chłopak spojrzał na mnie kontem oka.
- To zależy jaką.- Uśmiechnęłam się.

- Chciałbym żebyś poszła ze mną.- Chłopak zaparkował pod sklepem.
- Ok, ale za Dominika nie odpowiadam.- Zaśmiałam się.
- Dobra, dam sobie jakoś radę.- Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do budynku. Miło będzie spędzić trochę czasu z Joshem. Tylko nie mam pojęcia jak na to zareaguje Domek.
- To co pierwsze garnitur?- Zwróciłam się do blondyna.
- Ok.- Weszliśmy do sklepu z męską odzieżą. Jo przymierzył trzy garnitury, jeden po drugim. 
- Który?- Powiedział wychodząc z przymierzalni.
- Nie mam pojęcia. Włóż jeszcze ten pierwszy.- Chłopak zniknął za zasłoną kabiny. Po chwili wyszedł z uśmiechem.
- Ten jest chyba najlepszy.- Powiedziałam i podeszłam do niego, poprawiłam trochę garnitur. Oglądnęłam go z każdej strony.
-  No to bierzemy.- Zapłaciliśmy za ubrania i poszliśmy dalej.
- Teraz coś dla ciebie.- Josh chwycił moją dłoń i pociągnął do sklepu z sukienkami. Zaczęłam przeglądać wieszaki, aż podeszła do mnie ekspedientka. Miła, starsza kobieta.
- Pomóc pani?- Uśmiechnęła się do mnie.
- Szukam sukienki na wesele.
- A jakiś konkretny kolor?- Zaczęła przeszukiwać wieszaki i co jakiś czas wyciągała jakąś sukienkę.
- Proszę iść do przymierzalni, a ja zaraz coś przyniosę.- Zrobiłam to co mi kazała. Josh usiadł na kanapie, naprzeciwko kabin. Przymierzyłam kilka sukienek i w końcu wzięłam ten zestaw. <KLIK> Ubrałam swoje ciuchy i podeszłam z blondynem do kasy.
- Wezmę tą.- Powiedziałam podając sukienkę ekspedientce.
- Tak myślałam.- Uśmiechnęła się do nas.
- Ma pan naprawdę śliczną dziewczynę.- Zwróciła się do Josha. Oboje wybuchliśmy śmiechem.
- To nie jest mój chłopak, tylko się przyjaźnimy.- Uśmiechnęłam się do niej.
- A to w takim razie przepraszam.
- Do widzenia.- Powiedzieliśmy z chłopakiem równocześnie. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Po chwili zaparkowaliśmy pod domem. Jo otworzył drzwi i przepuścił mnie przodem.
- Wróciliśmy!- Krzyknęłam przekraczając próg. Weszliśmy do salonu gdzie siedział tylko Dominik.
- Gdzie byliście?
- Na zakupach.- Wyszczerzyłam się i pokazałam mu siatki.- A gdzie reszta?- W domu było dość cicho.
- Mówili coś, że idą na jakiś mecz.
- O, kurwa! Przepraszam, muszę lecieć.- Josh pocałował mnie w policzek i wybiegł z domu. Zaśmiałam się pod nosem. Odłożyłam siatki na stół  i usiadłam obok Domka.
- Po co byliście na zakupach?
- Josh chciał żebym mu pomogła kupić garnitur. Przy okazji sobie kupiłam sukienkę.
- Jak to?
- Normalnie.- Uśmiechnęłam się.- Ja i Jo idziemy w sobotę na wesele do jego kumpla.
- Tylko żebyś mi tam czegoś głupiego nie zrobiła.- Dominik objął mnie ramieniem i pocałował w policzek. Chyba wszyscy wiemy co miał na myśli.
- Ciekawe o której wrócą.- Wtuliłam się w tors chłopaka.
- Mówili, że dopiero rano.
- No to cały dom dla nas.
- Proponujesz coś?- Domek uśmiechnął się cwaniacko.
- Zboczeniec!- Odsunęłam się od niego.
- Skąd wiesz, że to miałem na myśli?- Nie odezwałam się. Skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej. Nie jestem na niego zła, ale muszę przyznać zrobiło mi się przykro. Jestem z nim dopiero kilka dni, a on mi wyskakuje z propozycją seksu. Nie powiedział tego dosłownie, ale jednak. Gdybym go nie znała pomyślałabym, że chodzi mu tylko o to. Wstałam z kanapy i poszłam do kuchni. Nalałam sobie wody i zaczęłam przeglądać gazetę, upijając łyk cieczy.
- Przepraszam.- Usłyszałam za sobą dobrze mi znany głos. Odwróciłam się, a Dominik stał bardzo blisko, dzieliły nas centymetry.
- Nie chcę żebyś myślała, że zależy mi tylko na seksie.- Chłopak patrzył mi w oczy.- Zależy mi na tobie, na tym żebyś po prostu przy mnie była, bo cie kocham.- Chwycił moja twarz i lekko pocałował,
- Tez cie kocham.- Uśmiechnęłam się do niego. Zawsze kiedy mnie dotyka, moje ciało przechodzi miły dreszcz. Wróciliśmy do salonu i włączyliśmy jakiś horror. Wtuliłam się w Domka i skupiłam na filmie. Uwielbiam tego rodzaju kino. Kiedy się wystraszyłam, podskoczyłam, a Dominik zaczął się ze mnie śmiać. Po skończonym filmie, poszłam po telefon. Była 21.35. Wróciłam do Dominika, który robił kolację. Usiadłam na krześle i dokładnie przyglądałam się każdemu ruchowi, który wykonywał. Chłopak podał mi herbatę. Upiłam łyk i oglądałam jego tatuaże.
- Czemu ty nie poszedłeś na mecz?
- Wolałem zostać z tobą.- Odpowiedział, nie odwracając się w moja stronę.
- To co robimy?
- Nie wiem, co chcesz.- Rzucił obojętnie.
- Wyszedłbyś z jakąś inicjatywą, w końcu to ty tu jesteś facetem!
- Nie chcesz, żebym wyszedł ze swoim "pomysłem" na dzisiejszy wieczór.- Uśmiechnął się cwaniacko.
- Boże, z kim ja żyję?- Facepalm.
- No widzisz!- Zaśmiał się.
- To zagraj mi coś.- Powiedziałam.
- Co?
- Obojętne. Po prostu chcę cię posłuchać.
- Dobra. Zajdź po gitarę, a ja skończę jeść.- Wstałam z miejsca, a kubek po herbacie włożyłam do zmywarki. Weszłam po schodach na górę i do pokoju Dominika. W sumie teraz to był nasz pokój. Wzięłam gitarę i kilka tekstów, które leżały porozrzucane na biurku. Zeszłam do salonu, gdzie siedział Domek. Podałam mu instrument i kartki, a następnie usiadłam naprzeciwko. Chłopak nastroił gitarę i przeglądnął teksty, wyciągnął jeden i zaczął:<KLIK>

Better than words
You drive me crazy
Someone like you
Always be my baby

Best I've ever had
Hips don't lie
You make me wanna
One more night
Irreplaceable, Yeah
Crazy, we're crazy

Ooh, I don't know how else to sum it up
'Cause words ain't good enough
Ooh, There's no way I can explain your love, no
I, Ooh, I don't know how else to sum it up
'Cause words ain't good enough
Ooh, I can't explain your love, no

Tłumaczenie:
Lepsze niż słowa
Doprowadzasz mnie do szaleństwa
Ktoś taki jak Ty
Zawsze będzie moim skarbem

Najlepszym, kogo kiedykolwiek miałem
Biodra nie kłamią
Sprawiasz, że chcę *uff*
Jeszcze jedna noc
Niezastąpiona, tak
Szaleni, jesteśmy szaleni

Ooh, nie wiem jak inaczej to podsumować
Bo słowa nie są wystarczająco dobre
Nie ma sposobu, by wytłumaczyć Twoją miłość, nie
Ooh, nie wiem jak inaczej to podsumować
Bo słowa nie są wystarczająco dobre
Nie potrafię wytłumaczyć Twojej miłości, nie

- Nawet w piosence musisz mieć coś zboczonego? Nie znałam cie od tej strony.- Zaśmiałam się.
- Jeszcze trochę i poznasz.- Dominik przysunął się do mnie i pocałował w szyję. Uwziął się dzisiaj na ten temat, a ja za każdym razem muszę go gasić. To jest Dominik, to musi być zboczone.
- A co jeżeli nie chcę?
- Mówisz i masz.- Wybuchliśmy śmiechem. Dochodziła 22.00, więc postanowiłam wziąć prysznic. Poszłam na górę po czystą bieliznę i weszłam do łazienki.

*Oczami Dominika*
Znowu zostałem "delikatnie" spławiony przez Meg. Kocham ją i to, że chciałbym się z nią przespać jest chyba normalne. Każdy człowiek kiedyś to zrobi. (Zabrzmiało jakby każdy człowiek miał się kiedyś przespać z Meg, ale wiemy o co chodzi.) Ale jeżeli Megan nie czuje się gotowa, to przecież nie będę jej zmuszał.
- Domek!- Usłyszałem jej głos, dochodzący z łazienki. Co ona mogła tam zrobić? Utopić się w umywalce? Poszedłem na górę i stanąłem pod drzwiami.
- Co się stało?

--------------------------------------------------------------------------

Oki. No to mamy rozdziała. Pisałam z zeszytu gdzie było napisane co gdzie jak, ale już się skończyło i będę musiała wymyślać ;_; Ostrzegam! W związku z tym rozdziały będą dodawane z większymi odstępami czasowymi.

A teraz zrobimy taki myk! Wiem, że czytają co najmniej dwie osoby (Justyna, Aga), wiec chcę widzieć dwa komentarze (nie liczę anonimów!) Odpowiecie na pytanie:
Jak myślisz, co Meg zrobiła w łazience? I powiecie czy się wam podoba! 
Następny rozdział wstawię dopiero jak będą te dwa komentarze. 
TAK TO JEST SZANTAŻ! Buahahaha!
I z góry mówię, że teraz będzie tak z każdym rozdziałem!

Właśnie leci w telewizji Justin Bieber- Baby, mam to w głowie. Dlaczego?! 

niedziela, 5 stycznia 2014

7. Wszelkie prawa do ciebie mam zastrzeżone.

*W poprzednim rozdziale*
[...] - Wychodzimy gdzieś?
- No nie wiem czy mnie zapraszasz.- Dziewczyna szeroko się uśmiechnęła.
- No to mam dla ciebie niespodziankę. Jest 13.30, bądź gotowa o 16.00, ok?
[...]- Gotowa?
- Jasne.- Chłopak wyciągnął dłoń, a ja ją złapałam. Poszliśmy do samochodu, Domek otworzył mi drzwi i już po chwili byliśmy w drodze. Chłopak co chwilę zerkał w moją stronę.
[...] Zaparkowaliśmy pod restauracją. Weszliśmy do środka, gdzie przywitał nas miły kelner.
[...] - I jak, podoba się?- Chłopak uśmiechnął się szeroko.
- Tak, jest ślicznie.- Powiedziałam rozglądając się po sali.- Mike nie zabierał mnie do takich miejsc.
- Ale teraz jesteś ze mną.- Dominik chwycił moje dłonie.- A ja zrobię wszystko żebyś czuła się szczęśliwa.- Popatrzył mi prosto w oczy.
[...] Ubrałam opaskę. Po chwili poczułam, że samochód staje. Dominik pomógł mi wysiąść, trzymał moje dłonie i gdzieś prowadził. Znaleźliśmy się w windzie, a już po chwili moje ciało oblał powiew wiatru, byliśmy z powrotem na dworze.
- Dominik gdzie my jesteśmy? Mogę już to zdjąć?
- Nie czekaj jeszcze chwilę.- Podeszliśmy jeszcze kilka kroków do przodu i chłopak stanął za mną, kładąc swoje dłonie na mojej talii. Zdjął opaskę z mojej głowy. Zaparło mi dech w piersiach. Dominik jesteś niesamowity!

Staliśmy na szczycie wieżowca, a przed nami rozciągał się oświetlony Londyn.
- Pięknie.- Wyszeptałam.
- Kocham cię.- Dominik pocałował mnie w głowę. Staliśmy wtuleni w siebie, żadne z nas się nie odezwało. Podziwialiśmy widoki i cieszyliśmy tą chwilą.
- Już późno powinniśmy jechać.- Powiedział cicho chłopak. Przytaknęłam,a on chwycił moją dłoń i zaczął prowadzić do windy. Spojrzałam ostatni raz.
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Dominik cały czas się uśmiechał, jeszcze go nie widziałam tak szczęśliwego. Dlaczego? Ze względu na to, że jest ze mną? Przecież ja jestem nic nie warta! W końcu z jakiegoś powodu Mike mnie zdradził, widać nie mogłam mu dać tego, czego oczekiwał. Nie potrafiłam zaspokoić jego potrzeb. (Tylko bez skojarzeń mi tu proszę! xD) A Dominik? Stara się, robi dla mnie wszystko. Jest przy mnie prawie zawsze. Czym ja mu zaimponowałam?
- Jak, podobało się?- Z zamyślenia wyrwał mnie jego głos.
- Bardzo.- Odpowiedziałam.- Nie wiedziała, że z ciebie taki romantyk.- Uśmiechnęłam się głupio.
- No to na jakiego wyglądam?
- Na pewno nie na romantyka! Wiesz, to ty jesteś najstarszy i to ty głównie wszystkim zarządzasz. Z ciebie to taki trochę Bad Boy. Można się czasem wystraszyć.
- No widzisz! Pozory mylą!- Krzyknął, śmiejąc się równocześnie. Wyglądał zabawnie z "zacieszem" na twarzy. Zaparkowaliśmy pod domem i weszliśmy do środka. Zdjęłam buty i przeszłam do salonu, gdzie siedzieli chłopcy.
- Wróciliśmy.- Powiedziałam.- Wy jeszcze nie śpicie?- Dochodziła 01.00, oczywiście największy śpioch Max spał jak zapity. Podeszłam bliżej i zorientowałam się, że reszta też śpi.
- Martwi.- Dominik powiedział stając obok mnie, zaśmiałam się cicho.
- Trzeba ich obudzić.- Chciałam podejść do nic, ale Domek mnie zatrzymał.
- Czekaj mam lepszy pomysł.- Powiedział i zniknął w kuchni. Po krótkiej chwili wrócił z dwoma metalowymi pokrywkami w ręku.
- Zrobimy im drastyczną pobudkę.- Uśmiechnął się złowieszczo i podał mi swój telefon.
- Nagrywaj.- Podszedł bliżej chłopaków. Włączyłam nagrywanie i kiwnęłam głową do Dominika. Chłopak zaczął mocno uderzać o siebie pokrywkami i krzyczał "Pobudka!". Chłopcy podskoczyli wystraszeni, ale Max przeszedł sam siebie. Ze strachu spadł z kanapy, na której wcześniej smacznie spał. Ja i Dominik wybuchliśmy głośnym śmiechem.
- Co wy kurwa robicie?!- Max podniósł się w podłogi. Nie mogłam wytrzymać, płakałam ze śmiechu. Po chwili reszta również wybuchła śmiechem.
- Nic ci nie jest?- Podeszłam do chłopaka i próbowałam się powstrzymać.
- Nie, nic.- Odpowiedział z uśmiechem.
- Mam to nagrane!- Zaczęłam wymachiwać telefonem i ponownie się śmiać.
- Jak się bawiliście?- Zapytał Mike, kiedy wszyscy ucichli.
- Świetnie.- Dominik podszedł do mnie.
- A gdzie byliście?_ Pytanie padło z ust Josha.
- W restauracji, a później oglądaliśmy sobie Londyn z dachu budynku.- Odpowiedziałam.
- To świetnie.
- Dobra my idziemy spać, a wam radzę zrobić to samo.- Powiedział Domek i pociągnął mnie za rękę. Weszliśmy do pokoju. Z szafy wyciągnęłam czystą bieliznę i moją "piżamę", która składała się z dużej koszulki. Poszłam wziąć prysznic, a po mnie poszedł Domek. Położyłam się do łóżka, po chwili chłopak do mnie dołączył.. Położył się obok i przytulił.
- Dobranoc.- Powiedziałam, a on odpowiedział, po czym pocałował mnie w ramię.

Obudziłam się rano Była dopiero 08.05, wszyscy pewnie śpią. Spojrzałam w stronę Dominika, spał. No czyli mam rację. Przeciągnęłam się, po czym ponownie zerknęłam na chłopaka, miał otwarte oczy i szeroko się uśmiechał.
- Dzień dobry. Wyspałaś się?- Powiedział. Kiwnęłam twierdząco głową.
- A ty?
- Nawet, nawet.- Odpowiedział i wpił się w moje usta. 
Całował zachłannie, co bardzo mi się podobało. Później zaczął całować moją szyję i obojczyki. Mruczał przy tym uwodzicielsko. W pewnym momencie do pokoju wpadli chłopcy, krzycząc "Zemsta!". Zaczęli skakać po łóżku, ciągle się darli.
- Kurwa, debile!- Domek wstał z łóżka.- Wypierdalać mi stąd!- Zaczął bić ich poduszką i wyganiać z pokoju.
- W czymś przeszkodziliśmy!- Krzyknął Max, wybiegając z pokoju. Zaczęłam się śmiać. I tak do niczego, by nie doszło, to dla mnie za wcześnie. Chłopak usiadł na rogu łóżka. oparł łokcie o kolana i schował twarz w dłoniach.
- Przepraszam cię.- Powiedział.
- Nie masz za co. Mieszkam tu 2 lata, przyzwyczaiłam się do takich akcji.- Śmiałam się pod nosem.
- To może śniadanko do łóżka?- Dominik uśmiechnął się w moją stronę.
- Kusząca propozycja, ale wolałabym zrobić coś z tobą, niż czekać aż wrócisz.- Powiedziałam, siadając obok niego.
- Skoro tak wolisz...- Pocałował mnie w czoło. Wstałam i zaczęłam szukać ubrań. wybrałam ten zestaw <KLIK>, a włosy spięłam w roztrzepanego koka.<KLIK> Dominik bacznie obserwował każdy mój ruch. Czułam się trochę niezręcznie. Chłopak założył spodnie i zeszliśmy na dół. Reszta domowników siedziała już w kuchni. Usiadłam na szafce i spojrzałam na Domka.
- To co, może naleśniki?- Zwróciłam się do niego, na co kiwnął tylko głową.
- Mi też zróbcie.- Wtrącił się Nick.
- Sam sobie zrób.
- Ty nie musisz, Meg mi zrobi. Prawda?- Chłopak uśmiechnął się do mnie.
- Jasne, zrobimy wszystkim.- Odpowiedziałam.
- Nie usługuj im. Mają ręce i nogi, kalekami nie są.- Dominik zmierzył ich wzrokiem, a ja westchnęłam.
- No wiesz Dominik, to co teraz powiedziałeś ma dwie strony.- Uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Nie rozumiem.- Chłopak usiadł na krześle i słuchał mnie uważnie.
- Na przykład, taka sytuacja (xD): Leżymy sobie w łóżku, a ty zaczynasz mnie całować i w końcu proponujesz seks...
- Do czego to zmierza?- Przerwał mi.
- Zamknij się! Chcemy wiedzieć jak to się skończy!- Krzyknął na niego Max.
- Dziękuję. No więc: Ty proponujesz mi seks, a ja ci na to odpowiadam "Przecież nie jesteś kaleką, masz ręce."- W kuchni zapanowała chwila ciszy.
- O, stary! Ale ci pojechała!- Josh wybuchł śmiechem, a za nim cała reszta.
- Więc, nie narzekaj już i pomóż mi z tymi naleśnikami.- Pocałowałam go w policzek.Usmażyliśmy pełno naleśników i rozdaliśmy każdemu.
- To co dzisiaj robimy?- Pytanie, które pada tu każdego dnia.
- Nie wiem jak wy, ale ja dzisiaj porywam Meg.- Josh uśmiechnął się do mnie.- Oczywiście jeśli się zgodzisz.- Dodał.
- To zależy gdzie.- Opowiedziałam.
- Na zakupy.
- Ok.- Oparłam głowę na dłoni.- A szczegóły?
- Powiem ci jak wyjdziemy.- Chłopak spojrzał na Dominika, który mierzył go wzrokiem. W kuchni zapadła cisza, Domek nie odrywał oczu od Josha. Blondyn siedział speszony i co chwilę zerkał w moją stronę.
- Ratuj!- Przytulił się do mnie, robiąc przestraszoną minę.- On mnie zabije! Widzisz to zło w jego oczach!- Krzyczał, a wszyscy oprócz Domka wybuchli śmiechem.
- Jak ja mam się ratować?! Sama się boję!
- Czego?- Co jak co, ale Max zawsze "zabłyśnie" inteligencją. Tradycyjny facepalm.
- Dobra Josh, to zamień się miejscem.- Powiedziałam wstając. Teraz to ja siedziałam obok Dominika, a Jo obok mnie.
- Masz, w razie co będziesz się bronił.- Podałam mu widelec, Domek wybuchnął śmiechem.
- Myślisz, że widelec mu pomoże?- Uśmiechnął się cwaniacko.
- A nie?- Blondynek trochę się odsunął.
- Ktoś tu jest zazdrosny.- Dźgnęłam Dominika w brzuch.- To o której idziemy?- Zapytałam Josha.
- W sumie, obojętne.
- Ok, to ja się tylko przebiorę i możemy iść.- Odeszłam od stołu i schowałam brudny talerz do zmywarki. Weszłam na górę i ubrałam ten zestaw. <KLIK> W końcu jest lato! Do kieszeni włożyłam telefon i pieniądze. Zeszłam na dół, a Jo już czekał. Wyszliśmy z domu i skierowaliśmy w stronę samochodu.
- To gdzie jedziemy?
- Do centrum handlowego.- Chłopak odpalił auto.
- Ale po co?- Dopytywałam.
- Mój przyjaciel ma wesele w sobotę i chciałbym żebyś pomogła mi kupić garnitur.
- Nie masz garnituru?- Zapytałam zdziwiona.
- No, a widziałaś mnie kiedyś w garniaku?
- Nie.
- Otóż to!- Zaśmiał się.- Mogę mieć do ciebie prośbę?- Chłopak spojrzał na mnie kontem oka.
- To zależy jaką.- Uśmiechnęłam się.

----------------------------------------------------------------------------------

YEAH! To chyba najdłuższy rozdział! Jeszcze tak milutko mi się go pisało!
Chociaż jeden pozytyw, bo się nie wyspałam ;_; i dzień do dupy 
Zostaw po sobie komentarz (Na dole jakbyś nie wiedział =D )

piątek, 3 stycznia 2014

6. Nie chciałam nic, a dałeś mi wszystko czego potrzebuję.


* W poprzednim rozdziale*
[...] Otworzyłem oczy i pierwsze co zobaczyłem to uśmiechnięta od ucha do ucha, Meg. 
- Mógłbym się tak budzić codziennie.
- Jak?- Dziewczyna podniosła się do pozycji siedzącej.
- Z tobą obok.
[...] - Co wy zrobiliście?!- Krzyknęła. Na podłodze było pełno potłuczonych talerzy. Max miał rozciętą rękę, a Mike stał i się śmiał.
- Dominik trzymaj mnie, bo zaraz ich zabiję!
[...]  Otworzyłem drzwi od pokoju i zobaczyłem przebierającą się Meg. Stała w samej bieliźnie, plecami do mnie. Na nogi nasunęła spodnie i zaczęła szukać w szafie bluzki. Zagryzłem dolną wargę.
[...] Meg nie odezwała się słowem. Patrzyłem jej prosto w oczy, a ona mnie. Zbliżyłem się do niej i delikatnie pocałowałem.
[...] - Gdzie ja miałam oczy?! Byłeś cały czas obok, a ja nie mogłam dostrzec, że ci na mnie zależy, że to z tobą powinnam być. Przepraszam...- Meg wtuliła się w mój tors.
- Nie masz za co przepraszać.- Siedzieliśmy wtuleni w siebie, kiedy do pokoju wpadł...

Siedzieliśmy wtuleni w siebie, kiedy do pokoju wpadł Josh z Nickiem.
- Łoo! No to chyba przeszkadzamy, sory.- Josh podrapał się po głowie.
- Czego chcecie?!- Warknąłem, z nimi nigdy nie ma chwili spokoju. Zawsze przyjdą nie w porę. 
- Daj spokój.- Meg się zaśmiała i podeszła do chłopaka.
- Przepraszam, że rano byłam niemiła. Zostałam sprowokowana przez dwóch skacowanych idiotów.- Uśmiechnęła się szeroko i przytuliła Josha. 
- No to czego chcecie?- Wstałem z łóżka i zaraz znalazłem się obok Megan, objąłem ją w talii. Tak, jestem o nią zazdrosny, a oni powinni wiedzieć, że Meg teraz jest moja.
- W sumie to nic.- Odpowiedział Nick.
- To po co przyszliście?
- A nie wiem. Zapytać Meg co dzisiaj robimy.- Zwrócił się do blondynki.
- Hmm...- Dziewczyna popatrzyła na mnie i się uśmiechnęła.
- No to tak: Ja dzisiaj spędzam czas z Dominikiem, a wy musicie sobie znaleźć jakieś zajęcie.- W sumie to dobry pomysł. Zabiorę gdzieś Meg, spędzimy trochę czasu sami, bez tych idiotów.
- Dziękujemy za odwiedziny!- Wysłałem im sztuczny uśmiech i zatrzasnąłem drzwi.
- Nie jesteś zbyt miły.- Megan dźgnęła mnie w brzuch.
- No to wychodzimy gdzieś?
- No nie wiem czy mnie zapraszasz.- Dziewczyna szeroko się uśmiechnęła.
- No to mam dla ciebie niespodziankę. Jest 13.30, bądź gotowa o 16.00, ok?
- Boże, Dominik co ty kombinujesz? Przecież wystarczy, ze pójdziemy na spacer, czy coś.
- No przecież wiem.- Rzuciłem wychodząc z pokoju i całując ją przelotnie.

*Oczami Meg*

Ciekawe co on znowu wymyślił. Jego pomysły czasem mnie przerażają. Mam nadzieję, że zrobimy coś w miarę normalnego. Podeszłam do okna, na ulicy było pełno ludzi, a każdy gdzieś się spieszył. Pogoda była ładna, w końcu jest środek lipca. Z szafy wyciągnęłam ręcznik i poszłam wziąć prysznic. Dokładnie umyłam całe moje ciało i włosy. Owinęłam się ręcznikiem i stanęłam przed dużym lustrem. Wysuszyłam włosy i splotłam je w wianek. <KLIK> Wróciłam do pokoju i otworzyłam szafę. Powoli przeglądałam swoje ubrania. Wtedy zadzwonił mój telefon. <KLIK>
- Halo?
- Meg zapomniałem ci powiedzieć, że masz się elegancko ubrać.
- A wiesz, miałam do ciebie dzwonić, żeby się tego dowiedzieć.- Zaśmiałam się.
- No to już wiesz. Do zobaczenia.
- Pa.- Rozłączyłam się i wybrałam odpowiednie ciuchy. <KLIK> Zrobiłam taki makijaż. <KLIK> W sumie to byłam już gotowa, a była dopiero 15.30. Usiadłam w salonie i zalogowałam na Twitter'a. Poprzeglądałam chwilkę posty i zanim się obejrzałam była już 15.58. Wstałam i skierowałam się w stronę wyjścia. Kiedy nacisnęłam klamkę zobaczyłam tam Dominika w garniturze.
- Gotowa?- Uśmiechnął się.
- Jasne.- Chłopak wyciągnął dłoń, a ja ja złapałam. Poszliśmy do samochodu, Domek otworzył mi drzwi i już po chwili byliśmy w drodze. Chłopak co chwilę zerkał w moją stronę.
- No co się tak patrzysz? Brudna jestem gdzieś, czy jak?- Krzyknęłam oglądając sukienkę z każdej strony.
- Nie skąd?! Po prostu ładnie wyglądasz.- Uśmiechnął się.
- Dziękuję.- Odpowiedziałam i w tym momencie zaparkowaliśmy pod restauracją. Weszliśmy do środka, gdzie przywitał nas miły kelner. Starszy mężczyzna z siwymi włosami, ubrany w garnitur.
- Dobry wieczór.- Uśmiechnął się. Wieczór? Ten czas strasznie szybko leci, przed chwilką była 16.00, a już jest za pięć osiemnasta. 
- Dobry wieczór. Miałem rezerwację na nazwisko Collins.
- Zaraz sprawdzę.- Mężczyzna zaczął przeglądać jakąś listę.- Tak, jest. Proszę zaprowadzę państwo do stolika.- Podeszliśmy do małego stolika położonego w rogu sali. Kiedy już się rozsiedliśmy podeszła do nas, ładna kelnerka i podała MENU. Dominik zamówił coś dla nas obojga, kobieta zabrała karty i odeszła.
- I jak, podoba się?- Chłopak uśmiechnął się szeroko.
- Tak, jest ślicznie.- Powiedziałam rozglądając się po sali.- Mike nie zabierał mnie do takich miejsc.
- Ale teraz jesteś ze mną.- Dominik chwycił moje dłonie.- A ja zrobię wszystko żebyś czuła się szczęśliwa.- Popatrzył mi prosto w oczy. Po chwili kelner przyniósł nasze zamówienie. Siedzieliśmy jeszcze godzinę, po czym Domek zapłacił i wyszliśmy z restauracji. Myślałam, że wracamy do domu, a chłopak pojechał w zupełnie inną stronę.
- Gdzie jedziemy?
- Niespodzianka.- Dominik, nie wiem skąd wyciągnął opaskę na oczy.- Załóż.- Powiedział podając mi ją.
- Po co?- Zapytałam lekko zdenerwowana, nie lubię mieć zasłoniętych oczu.
- Ufasz mi?- Jego głos brzmiał dość poważnie.
- No tak...
- To załóż.- Przerwał mi.
- Dobrze.- Ubrałam opaskę. Po chwili poczułam, że samochód staje. Dominik pomógł mi wysiąść, trzymał moje dłonie i gdzieś prowadził. Znaleźliśmy się w windzie, a już po chwili moje ciało oblał powiew wiatru, byliśmy z powrotem na dworze.
- Dominik gdzie my jesteśmy? Mogę już to zdjąć?
- Nie czekaj jeszcze chwilę.- Podeszliśmy jeszcze kilka kroków do przodu i chłopak stanął za mną, kładąc swoje dłonie na mojej talii. Zdjął opaskę z mojej głowy. Zaparło mi dech w piersiach. Dominik jesteś niesamowity!

------------------------------------------------------------------

No nareszcie! Co jak co, ale pisać rozdział prawie 3 godziny to chyba jakiś rekord.
Pozdro dla Justyny B. która jara się <KLIK>  To dla ciebie!

środa, 1 stycznia 2014

5. Na świecie istnieją ideały, a ty jesteś tego przykładem.

*W poprzednim rozdziale*
[...] Natłok emocji zrobił swoje, wybiegłam z domu z płaczem.[...]
W pewnym momencie podeszła do mnie mała dziewczynka, płakała. Miała długie blond włosy i ubrana była w różową sukienkę. Wyglądała jak ja, kiedy miałam 7 może 8 lat.
- Wiem dlaczego płaczesz.- Powiedziała bardzo chłodno, patrząc mi prosto w oczy.
- Jesteś sama?- Próbowałam jakoś opanować strach. Ona miała taki... taki pusty wzrok.- Gdzie twoi rodzice?
- Tam gdzie twoi.- Szepnęła i spojrzała lekko w górę.
- Oszukujesz sama siebie. Kochasz go...- Coraz bardziej przerażał mnie sposób w jaki mówiła.
- Kogo?
- Jego.- Wskazała palcem chłopaka, który szedł w naszą stronę. Przyglądałam się mu dokładnie, aż zorientowałam się kim jest. Dominik! [...]
- Zaufaj mi, proszę...- Nie dokończyłam, bo Dominik mi przerwał.
- Dobrze.- Szepnęłam, a Dominik mnie przytulił i pocałował w głowę. [...]
- Możemy porozmawiać?- Powiedziałam, zamykając za sobą drzwi.
- Nie mamy o czym.- Westchnął głęboko, a ja usiadłam na łóżku.
- Wszystko spieprzyłem! Przepraszam Meg. Wiem, że moje przeprosiny nie są nic warte, ale to jedyne co mogę teraz powiedzieć. Dopiero jak się wyprowadziłaś, zrozumiałem co zrobiłem. Zrozumiałem, że cię kocham. Teraz jest już za późno.
- Mike nie wyszło nam, ale mówi się trudno i żyje się dalej. Widać nie byliśmy sobie pisani. Wybaczyłam ci i nie ma sensu dalej się nawzajem unikać.- Podeszłam do chłopaka i pogładziłam po ramieniu. [...]
- No to idziemy.- Powiedział Nick, kiedy wszyscy już byli na dole.

*Oczami Dominika*

Wsiedliśmy do wcześniej zamówionej taksówki i już po chwili byliśmy w klubie. Nie biłem dużo, może dwa albo trzy drinki. Josh uznał, że nie ma sensu dużo pić, więc szedł na równi ze mną. Meg i Mike w ogóle nie pili, Mike z wiadomych przyczyn, a Megan po prostu nie lubi. Około godziny 23.30, postanowiłem wyzbierać towarzystwo do domu, Nick i Max ledwo stali na nogach. Pół godzinna akcja namówienia ich do powrotu i wyszliśmy z klubu. Złapaliśmy taksówkę i po 15 minutach byliśmy pod domem. Meg poszła zapłacić kierowcy, a ja i Mike wyciągaliśmy pół przytomnych chłopaków z auta. Odprowadziliśmy ich do pokojów, a następnie sami rozeszliśmy się do sypialni. Wszedłem do środka, zamknąłem za sobą drzwi i oparłem się o nie. Meg siedziała na łóżku.
- Ktoś tu jest zmęczony.- Zaśmiała się.
- Ciekawe co ty byś powiedziała, jakbyś musiała wciągać Nicka po schodach.- Odburknąłem.
- Chcieliście klubu, to teraz macie!- Dziewczyna wstała i poszła wziąć prysznic. Wróciła po jakiś 30 minutach i usiadła obok mnie bez słowa. Siedziała tak chwile, po czym odwróciła głowę w moją stronę.
- A ty co?! Idź się umyj!- Rozkazała pokazując palcem drzwi.
- No dobra, już idę.- Wstałem z miejsca i wyszedłem z pokoju. Szybki prysznic i byłem z powrotem. Meg leżała na łóżku, zrobiłem to samo i przytuliłem się do niej. Pocałowałem ją w głowę. Kocham jej obecność, kocham to uczucie kiedy jest obok.

Otworzyłem oczy i pierwsze co zobaczyłem to uśmiechnięta od ucha do ucha, Meg. 
- Mógłbym się tak budzić codziennie.
- Jak?- Dziewczyna podniosła się do pozycji siedzącej.
- Z tobą obok.- Uśmiechnąłem się. Przytuliłem dziewczynę i pocałowałem w głowę. Nagle z dołu dobiegł głośny huk. Razem z Meg zerwaliśmy się z łóżka i zbiegliśmy na dół. Z kuchni dobiegały krzyki.
- Patrzy co kurwa zrobiłeś!- Wbiegliśmy do pomieszczenia. Meg była pierwsza, gdy tylko weszła do środka, stanęła jak wryta.
- Co wy zrobiliście?!- Krzyknęła. Na podłodze było pełno potłuczonych talerzy. Max miał rozciętą rękę, a Mike stał i się śmiał.
- Dominik trzymaj mnie, bo zaraz ich zabiję!- Meg zwróciła się do mnie. Mike płakał już ze śmiechu. 
- Szlag mnie przy was trafi!- Dziewczyna nadal krzyczała.
- Mike ty to sprzątasz, a ty Max idziesz na górę do łazienki i czekasz na mnie.
- Ale to nie ja to stłukłem!- Mike przestał się na chwilę śmiać, a Maxa już nie było.
- Dobra Meg, idź do niego, a ja temu pomogę posprzątać. Dziewczyna poszła na górę.
- Co wy tu robiliście?- Zapytałem podnosząc większe kawałki szkła.
- Max po coś sięgał i zrzucił talerze.- Mike znowu zaczął się śmiać.
- Z wami to jak z dziećmi...- Powiedziałem.
- Odezwał się najbardziej odpowiedzialny.
- Gdyby nie ja tobyście zginęli.- Zaśmiałem się zamiatając resztki szkła z podłogi. Meg i Max zeszli na dół, a po chwili pojawił się Nick.
- Nie dacie się człowiekowi wyspać!- Krzyknął.
- Daj spokój!- Odburknęła Meg i poszła na górę, ruszyłem za nią.
- Tylko się nie pozabijajcie!- Powiedziałem wchodząc na schody. Otworzyłem drzwi od pokoju i zobaczyłem przebierającą się Meg. Stała w samej bieliźnie, plecami do mnie. Na nogi nasunęła spodnie i zaczęła szukać w szafie bluzki. Zagryzłem dolną wargę. 


Dziewczyna się odwróciła, przekładając bluzę przez głowę. <KLIK>
- Stałeś tu cały czas?
- Z jakieś trzy minuty będą.- Powiedziałem z uśmiechem. Meg się zarumieniła i zapadła niezręczna cisza. Podszedłem do niej i chwyciłem lekko jej twarz.
- Nie musisz się mnie wstydzić.- Meg nie odezwała się słowem. Patrzyłem jej prosto w oczy, a ona mnie. Zbliżyłem się do niej i delikatnie pocałowałem.


Czekałem, aż coś powie, ale nadal milczała. To było nie do zniesienia! Dlaczego ona nic nie mów?!
- Zagrasz mi coś?- Meg pokazała palcem gitarę, która stała w rogu pokoju.
- Jasne.- Wziąłem instrument do rąk i usiadłem na łóżku.
- Co mam ci zagrać?
- Cokolwiek.- Dziewczyna usiadła obok mnie. Zacząłem grać. <KLIK>

When he opens his arms and holds you close tonight
It just won't feel right
Cause I can love you more than this, yeah.
When he lays you down I might just die inside
It just don’t feel the right
Cause I can love you more than this
Can love you more than this

(Kiedy on otwiera ramiona i trzyma Cię blisko dziś wieczorem,
Po prostu nie czuje się dobrze,
Ponieważ mogę Cię kochać bardziej niż on, yeah,
Kiedy kładzie Cię do snu, umieram wewnątrz,
Po prostu nie czuje się dobrze, 
Ponieważ mogę Cię kochać bardziej niż on,
Kochać bardziej niż on...)

- Śliczne sam napisałeś?- Uśmiechnęła się.
- Tak.- Odpowiedziałem.- To piosenka o tobie, o tym co czułem kiedy byłaś z Mikem.- Meg popatrzyła na mnie, a jej oczy się zeszkliły. Po jej policzku spłynęła pojedyncza łza którą zaraz wytarłem.
- Jesteś cudowny. Kocham cię.- Wyszeptała i przytuliła się do mnie.
- Ja ciebie też.- Odpowiedziałem spokojnie.
- Gdzie ja miałam oczy?! Byłeś cały czas obok, a ja nie mogłam dostrzec, że ci na mnie zależy, że to z tobą powinnam być. Przepraszam...- Meg wtuliła się w mój tors.
- Nie masz za co przepraszać.- Siedzieliśmy wtuleni w siebie, kiedy do pokoju wpadł...

------------------------------------------------------------------

Macie tak na nowy rok! Mam nadzieję że się podoba! 
ZOSTAW PO SOBIE KOMENTARZ!